sobota, czerwca 10, 2006

Miało być tak pięknie. Specjalnie przytachałem telewizor do roboty żeby ogłądnąć Polską reprezentację strzelającą gole. Mało tego - ponieważ zapomniałem pilota a telewizora nie da się przestroić bez niego, musiałem zasuwać do domu (20 minut biegiem). W domu pierwszy zgrzyt - 1:0 dla NICH. Ale nic, w piłce różnie bywa - cała druga połowa przed nami. Co działo się dalej nie muszę nikomu przypominać. Piłkarzom nic nie zarzucam - grali w miarę swoich możliwosci - niektórzy lepiej, niektórzy gorzej. Ale trenerowi Janasowi-Kutasowi tego nie zapomnę. I nie chodzi tutaj o mnie - chodzi mi o kibiców którzy pełni wiary poszli na ten mecz. Najlepiej skomentował to FAKT: "Trzydzieści tysięcy wspaniałych polskich kibiców przeżyło na stadionie Veltins Arena w Gelsenkirchen NIEWYOBRAŻALNE UPOKORZENIE". I podpisuję się pod tymi słowami obiema rękoma. To było UPOKORZENIE. Panie Janas - weź Pan tam zostań, przydasz się Pan przy zbiorze truskawek.

1 komentarz:

uha pisze...

a ja nie nastawialem sie specjalnie na wygraną myslalem tylko ze chociaz strzelą jedną brame, ale tez sie przeliczylem, flage wywiesze w poniedzialek :) chcialbym zeby wjebali niemcom chociaz to pewnie marzenie scietej glowy