sobota, październik 24, 2009

narzędzie do uruchamiania programu z zadaną datą

Ostatnimi czasy zacząłem zgłębiać wiedzę o moim aucie ( punciaks 2nd ed. ) rozpocząłem od pobrania katalogu części wraz z mapą. Niestety program ten wymaga aktualizacji i jeśli go nie zaktualizujemy odmówi współpracy. Znalazłem na to rozwiązanie, mianowicie programik, który podaje 'wstrzykuje' datę i uruchamia właściwy program z zadaną datą.
Tym niecym programem jest RunAsDate

miłego uruchamiania programów ze zmienioną datą...

wtorek, październik 20, 2009

Citrix Virtualizations Conference 09

Dziś wybyłem na konferencje Citrixa - konferencja dotyczyła nowych rozwiązań w technologiach wirutalizacyjnych, tj, generalnie dużo z rozwiązań znanych jest z produktów i koncepcji innych firm, wynika to z tego, że Citrix aktywnie pozyskuje oprogramowanie z dobrze radzących sobie w tej tematyce firm. Wzorem VMWare ESXi udostępnia szerszej publiczności darmową licencję na swój produkt serwerowy - XenServer, niestety nic nie wiadomo odnośnie dalszych losów XenServera ( czy po roku będzie darmowy, czy frma zażąda sobie opłat za korzystanie, chociaż można sądzić że były to strzał w stopę )
Pojawienie się protokołu HDX z którym nie miałem jeszcze do czynienia, a który zapowiada się bardzo ciekawie i jest rozszerzeniem starego protokołu ICA zapowiada rewolucję w wirtualizacji desktopów. Agenda ze spotkania dostępna tu
Z ciekawszych tematów przedstawianych przez rewelacyjnie przygotowanego Piotra Kamińskiego z firmy IST była prezentacja oprogramowania XenApp - wirtualizacja aplikacji. Więcej niż garść informacji o tymże produkcje tu.
Oraz tak zwany overwiew XenSerwera, z którym to dopiero co zapoznaję się.

poniedziałek, październik 12, 2009

Dowcip - master miesiąca

Koledzy z pracy mocno popili, po imprezie, jeden z nich w nowiutkim garniturze spostrzega, że jest kompletnie obrzygany.
- Co ja teraz zrobię, stara mnie zabije, nowy garnitur !!!
- Masz tu 50 złotych, powiesz że Zdzichu cię obrzygał i oddał za pranie...
Po powrocie do domu żona wydarła się
- Mietek, durniu nowy garnitur obrzygales, wstydziłbyś się!
- To nie ja to Zdzichu mnie obrzygał, masz tu 50 złotych od niego na pranie...
- Mietek ale to 100 złotych!!
- Kochanie bo jeszcze zesrał mi się w gacie...

niedziela, wrzesień 27, 2009

Kreta: dzień drugi

Dzień drugi
Dzień ten upłynął nam pod znakiem Heraklionu, zwiedziliśmy tam wszystkie wypożyczalnie aut które za Citroena C3 żądały 100 Euro, co uchodziło za standardową stawkę. Zwiedziliśmy też twierdzę wenecką niegdyś strzegącą miasta, podpytaliśmy panią w lokalnym biurze podróży jaki jest koszt wyprawy na Santorini (84 euro / osoba ) po czym udaliśmy się komunikacją miejską na zwiedzanie do pałacu w Knossos - około 5km od granic Heraklionu. Wydaliśmy po 6 E za wejście i rozpoczęliśmy spacerek a raczej ścieżkę zdrowia po pałacu - było jakieś 35 stopni i zero wiatru - prawie czułem przez skórę wiatr słoneczny. Po obejściu pałacu - nastąpił niesmaczny epizod - jedzenie w okolicznej knajpie nastawionej na turystów. Gyros z frytkami , niestety porażka, ale zwiedziłem pałacowy wychodek. Po chwili udało sie złapać autobus powrotny i dotarliśmy na miejsce z którego startowaliśmy. Napiszę jeszcze o kwocie za bilet - jest to 2.60 Euro za jedną osobę, co jeśli chodzi o wycieczkę z biura itaki wynosiło 40 Euro i do tego dodatkowo uczestnicy odwiedzili miejsce gdzie robią oliwę z oliwek i wino. Moim zdaniem niespecjalnie było warto za ta cenę, ale to kwestia wyboru. Po przyjeździe do Heraklionu mieliśmy niecałą godzinę do przyjazdu autobusu, więc A. namówiła mnie na przejście się po sklepach odzieżowych znanych korporacji. Nie wspominam tego zbyt dobrze ponieważ wchodzenie do chłodnych, klimatyzowanych pomieszczeń i wychodzenie do cholernego 35 stopniowego upału było paskudnym doznaniem. Po skończeniu fazy zakupów - powrót i kolacja + ciężka przeprawa z all inclusive a właściwie z wódką, przy stoliku była ciężka kawaleria, więc nie było lekko, po zapoznaniu z naszymi polskimi sąsiadami decydujemy się na podróżowanie przez następne dni z nimi wypożyczonym autem, robi mi się trochę ich żal z racji ze nie mają oni prawek jazdy;). Impreza trwa, zostaje ogłoszony nabór na kandydatki na miss wyjazdu, zgłaszamy naszą kandydatkę, która dzieki naszemu poświeceniu wygrywa. Chwilę później następuje spięcie anglików z francuzami i wywiązuje się mała bójka, przerwana przez managera hotelu który wkracza z paralizatorem który skutecznie studzi zapał obu stron... swoją drogą byłem dumny z Polaków, że to nie przez nich wybuchła ta akcja. My czyli skład pojednujący narody, udaliśmy się do kolejki przy barze i poznaliśmy panią, która była przyczyną bójki, okazała się nią policjantka z Londynu, miła i spokojna, myślę że Francuzi mają trochę nerwową młodzież. Z naszego punktu widzenia to buc niepotrafiący się bawić. Koniec końców dyskutowaliśmy tez z francuzami, nieco na migi bo te nerwusy nie uznają angielskiego i nie uczą się języków obcych zbytnio. Koniec końców impreza się udała, ale następny dzień w którym mieliśmy jechać do Chani i Rethymno ze znajomymi niestety nie wypalił ponieważ do życia byliśmy około godziny 14:00.

Kreta: dzień pierwszy

Z lekkim opóźnieniem przesyłam dziennik pokładowy...

Dzień pierwszy

Wykaraskawszy się z wieczora podrzuceni z bagażami przez Padrego znajdujemy się na lotnisku Rębiechowo. Na odprawie spotykamy znajomego ze studiów z którym umawiamy się na wyprawę do Chani i Rethymno wypozyczonym autem. Po ekscytującym locie se srednią prędkością 825km/h w towarzystwie postrzelonej pary w wieku przedemerytalnym i ekscytacji mojej lepszej połowy wynikłym obecnością Mirka Baki wraz z żoną w tym samym rzędzie. Po stresującym lądowaniu kawa i polokokta rozdzielenie się po autobusach. Ruszamy w drogę, przed nami około 100km, w nocy z racji ze emocje nie pozwalają zasnąć przyglądamy się krajobrazom Krety - urzeka małymi niuansami, markizy na każdym balkonie - pozwalają zasłonić się i odizolowac od słońca, do tego panele solarne i zbiorniki na ciepłą wodę, białe domy to wszystko świadczy, o świadomości kreteńczyków, że to co daje słońce trzeba wykorzystać i jednocześnie właściwie chronić się przed oddziaływaniem promieni słonecznych. Po dotarciu do miejscowości docelowej - Agia Pelagia, niedaleko Heraklionu widać troche syf, jakoby miejscowośc była placem budowy, miasteczko szpeca szkielety niedokończonych budowli. Za to nasz hotel całkiem przyzwoity, piękny widok na zatokę i okoliczne wybrzeze, pani w recepcji przywitała nas mówiąc - Kalimera! po czym rozdysponowała po pokojach nas i przybyłych z nami wczasowiczów. My po rozejrzeniu się udajemy sie na szybką drzemkę, po czym ruszamy w kierunku centrum - wszyscy kreteńczycy mówią po angielsku ( w wieku produkcyjnym of kors ) znajdujemy kilka skleów z pamiątkami do których zaprasza nas miła starsza para i niezobowiązująco rozpoczyna rozmowę, obiecaliśmy sobie, że ostatniego dnia chętnie zakupimy u nich jakieś pamiątki, spotykamy też jednego polaka - pracownika wypożyczalni aut i stacji benzynowej, który będąc tam drugi, czy trzeci miesiąc ma serdecznie dość krety, z nudów przeczytał 15 książek - wszystkie jakie miał , z czego niektóre po dwa razy... Wypożyczenie auta na trzy dni z Full Insurance to około 90 do 100 euro za małe auto z AC, za sejczento to jakieś 70 Euro, czyli całkiem niewiele.
Wracając z przechadzki po mieście stwierdzamy ze wczasowicze dosc dobrze się bawią, korzystając z all inclusive chodzą zygzakiem po miasteczku i po terenie hotelu. Anglicy w ogóle nie odchodzą od stołu, ewentualnie tylko do baru po kolejnego drinka. Pierwszy posiłem - obiadokolacja - pełen wypas, odzyskalem apetyt, więc spałaszowałem dość suty posiłek. Posiłki są przygotowywane troche pod angielską klientele, dobry chlebek, troche przypominający ciasto drożdżowe.
Po kolacji udajemy się na czerwone wino z plastikowego kubka (sic!) i kończymy na leżakach mocząc nogi w basenie i jedząc czekoladowe ciasteczka kupione w centrum miasteczka. Przypominały nam te londyńskie, kilka pamiątkowych screenshotów i wracamy do pokoju odpocząć przed jutrzejszym dniem...

środa, wrzesień 02, 2009

urlop

w koncu smigne zbaczyc co tam zostawili po sobie wenecjanie i starozytni grecy... lecimy w podroz poslubna na kretę... po powrocie relacja, aha pakowanie
6 par skarpetek, 6 par majtasów, 6 par koszulek, klapki i 4 obiektywy + nikon d70s aha i sprzet do snorkelingu ale nikona do wody nie wloze, conajwyzej kupie jakas kliszowa jednorazowke, wylot 1:00 przylot 3 naszego czasu (5 ichniejszego)..bla bla...

środa, sierpień 05, 2009

Kupa w pracy ( nie mylić z kupą pracy )

Większość wie o co chodzi, ale nikt nie chce sie przyznać. Często się zdarza kiedy wyskakujemy z pomieszczeń gdzie pracujemy i pędzimy jak oparzeni w kierunku WC z bulgotaniem lub ściskiem w kiszkach.
Jakkolwiek byśmy tego sobie nie tłumaczyli, zrobienie "dwójki" w pracy jest nieuniknione. Dla tych, dla których wyjście tam "gdzie król chodzi piechotą" w pracy jest niekomfortowe przygotowano poradnik jak zachowywać się w takich przypadkach.
Zapamiętajcie definicje, a zrobienie tego w pracy będzie dla was czystą (no, może nie do końca) przyjemnością. (znalezione w interwebie, przetłumaczone z angielskiego i nieco rozszerzone...)

UCIEKINIER: bąk który wyślizguje się podczas sikania lub podczas obstrukcji. Czesto towarzyszy mu fala niepokoju i wstydu przechodząca przez nasze wnętrze. Uczucie podobne do tego kiedy policja złapie nas na radar podczas przekraczania prędkości. Jeśli wypuścisz uciekiniera, nie okazuj tego. Udawaj, że nic się nie stało. Jeśli stoisz przy pisuarze z osobą która to zrobiła, udaj że nic nie słyszałeś. Nikt nie lubi UCIEKINIERA. Po prostu jest to niekomfortowe dla wszystkich zaangażowanych. Nawiązanie żartem czy śmiech może spowodować, że obie strony będą się czuły niezręcznie.

UCIECZKA Z ALCATRAZ (w połączeniu z UCIEKINIEREM). Kiedy ciśniemy dwójkę, kilka bąków wydobywa się szybką głośną serią niczym z karabinu maszynowego. Jest to zwykle efekt uboczny kaca lub rozwolnienia. Jeśli to nastąpi, nie panikuj! Najlepsze co możesz zrobić to zostać w klopie tak długo, aż wszyscy wyjdą by oszczędzić sobie kontaktu wzrokowego z zaangażowanymi w to dziwne zjawisko dźwiękowe.

UPRZEJMY STRUMIEŃ. Umiejętność spłukiwania toalety tak, aby po spłukaniu nie zostało zbyt dużo kału na muszli, sprawia że muszla jest czystsza i skraca czas utrzymywania się smrodku w kibelku. To pomoże ci uniknąć DROGI WSTYDU.

DROGA WSTYDU. Wychodząc z kibelka i udając się w kierunku umywalki zostawiasz nieprzyjemny zapach który zostawiasz za sobą. Może to być dość krępujące kiedy spotkasz kogoś na swojej drodze. Tak samo jak z bąkami - najlepiej udawać, że smród nie istnieje. Można tego uniknąć posiadając umiejętność UPRZEJMY STRUMIEŃ czy też szczęście i nie zastanie nikogo podczas wyjścia z ustępu.

OFICJALNY. Kolega, pracownik, który sra w pracy i jest z tego dumny. OFICJALNYCH często można zobaczyć z gazetą pod pachą udających się ostentacyjnie w kierunku kibelka. Zawsze rozejrzyj się dyskretnie po biurze( w miarę możliwości ) za nim przed wyjściem do klopa.

PRZYJACIELSKA SIEĆ SRAJĄCYCH W PRACY (PSSWP). Grupa pracowników która współpracuje ze sobą w celu zapewnienia komfortowego srania. Grupa monitoruje OFICJALNYCH i pozostaje w nieustannym poszukiwaniu NIEBIAŃSKICH KIBLI.

NIEBIAŃSKIE KIBLE: rzadziej używane toalety, nie narażone na nieoczekiwanych gości z zewnątrz. Wskazówka - szukaj ich na piętrach zdominowanych przez płeć przeciwną.

GÓWNIANY WŁAMYWACZ: Osoba nie zdająca sobie sprawy, że jesteś na muszli i próbująca siłowo otworzyć drzwi. To najbardziej szokujący moment, który moze mieć miejsce kiedy robisz dwójkę w pracy! Jeśli coś takiego ma miejsce siedź na klopie do momentu kiedy GÓWNIANY WŁAMYWACZ wyjdzie. To pozwoli uniknąć krępującego kontaktu wzrokowego.

KAMO-KASZEL. Udawany kaszel który ma na celu poinformowanie wchodzących do toalety o tym, że jesteś na klopie. Można go używać też aby zakamuflować CHLUP-KUPKĘ lub aby GÓWNIANY WŁAMYWACZ dał spokój z próbami otwarcia drzwi. Bardzo efektywne w połączeniu z ASTAIREM.

ASTAIRE. Delikatne poruszanie stopami przypominające taniec Freda Astaire ( stąd nazwa ) mające na celu poinformowanie potencjalnych GÓWNIANYCH WŁAMYWACZY o tym, że klop jest zajęty. To powinno zredukować ich próby wejścia do zera, on chyba, że niedosłyszą. Z drugiej strony kiedy usłyszysz ASTAIRE opuść toaletę aby siedzący na klopie mógł się skoncentrować na celu w którym przyszedł. ;)

CHLUP-KUPKA. Łajno które podczas wypuszczania tworzy głośny plusk kiedy uderza o taflę wody w muszli. To dość niekomfortowa sprawa, najlepiej ją zagłuszyć. Jeśli czujesz, że wychodzi CHLUP-KUPKA stwórz ku temu dobre warunki, najlepiej sprawuje się kombo KAMO-KASZEL i ASTAIRE lub jeśli masz czas możesz użyć TŁUMIKA.

TŁUMIK - stworzenie TŁUMIKA polega na położeniu kawałka papieru toaletowego bezpośrednio na taflę wody aby zaabsorbować wszelkie pluski. Używana w przypadku CHLUP-KUPKI i strasznego OMLETU HAWAŃSKIEGO.

OMLET HAWAŃKSI. Rozwolnienie tworzące serię głośnych plusków w kontakcie z taflą wody. Często poprzedzane UCIEKINIEREM. Używaj wszelkich możliwych środków do zagłuszenia tego okropnego zjawiska (kombo KAMO-KASZEL i ASTAIRE + TŁUMIK będzie najwłaściwsze).

WUJEK STEFEK. Użytkownik ubikacji który sprawia wrażenie jakby chciał siedzieć tam cały czas. Może spędzać długie minuty patrząc w lustro i myjąc ręce lub zwyczajnie siedząc na klopie. WUJEK STEFAN nie pozwoli się zrelaksować podczas robienia dwójki. Wiadomym jest, że najlepiej zrzucić ładunek kiedy jesteś z muszlą sam na sam. Aby nie wpaśc na WUJKA STEFKA można zapytać osobę z PSSWP czy aby nie widziała go przypadkiem w pobliżu ubikacji.

PRZELOT. Zwiad polegający na sprawdzeniu czy w łazience nie ma ludzi. Jeśli jest czysto można od razu przystąpić do akcji, natomiast jeśli są inni opuść ją i wróć później. Uważaj, aby nie zostać OBLATYWACZEM.

OBLATYWACZ. Ludzie mogą nabrać podejrzeń jeśli przyłapią cię kręcącego się w pobliżu wuceta.

środa, lipiec 08, 2009

Alter Kart

Po Heinekenie ostała mi się karta zblizeniowa, szukalem jakis czas na stronach bz wbk i znalazlem, ale wole mieć to tutaj z racji zbyt duzego przeladowania BZdetną informacją na stronach wbk.

Saldo i 5 transakcji przez SMS

Jak można wygodnie kontrolować wydatki na karcie z doładowaniem? Użyj swojej komórki!

Wystarczy wysłać odpowiednio sformatowaną wiadomość SMS, aby po chwili otrzymać informacje o dostępnych środkach lub historii 5 ostatnich transakcji. Za przesłanie komunikatu Bank nie pobiera dodatkowej prowizji.

W celu otrzymania komunikatu o saldzie lub historii transakcji należy wysłać następującą wiadomość SMS na nr 2424:

Zapytanie o saldo:

* RRRRRRRRRRKKKK S

gdzie:

RRRRRRRRRR - ostatnie 10 cyfr bankowego numeru IBAN
KKKK - ostatnie 4 cyfry numeru karty

Historię 5 ostatnich transakcji:

* RRRRRRRRRRKKKK H

gdzie:

RRRRRRRRRR - ostatnie 10 cyfr bankowego numeru IBAN
KKKK - ostatnie 4 cyfry numeru karty